Komedie romantyczne

Filmy, które lubię

Lubimy z mężem oglądać komedie romantyczne. Wiem, że bywają schematyczne i zwykle mało w nich akcji  w stylu Bruca Willisa, ale lubię się śmiać i uwielbiam szczęśliwe zakończenia. Ostatnio oglądaliśmy film z Sandrą Bullock „Narzeczony mimo woli” i uśmiałam się serdecznie. Dobra obsada, śmieszne sytuacje, Sandra Bullock, mimo swoich 45 wiosen, śliczna, smukła – aż pozazdrościć formy.

Bardzo lubię komedie z Benem Stillerem i jest on moim ulubionym aktorem komediowym. „Noc w muzeum” zarówno część 1 jak i 2 są moim zdaniem godne obejrzenia z uwagi choćby na dialogi, które są przezabawne. Komedią, która rozbawia do łez jest „Dziewczyna moich koszmarów” z Benem Stillerem w roli głównej. Myślę, że jest to jeden z najśmieszniejszych filmów, które widziałam (z uwagi na niektóre sceny – dla widzów dorosłych). Wartka akcja, świetne teksty i bardzo dobra obsada, zapewniają dobrą zabawę.

Inną komedią z udziałem B.S. jest „Jaja w tropikach” – nie jest to komedia romantyczna, ale parodia filmów akcji, typu „zaginiony w akcji”. Dużo się w tym filmie dzieje i dzieje się zaskakująco i komicznie.

love sweet love
love sweet love

Wracając do komedii romantycznych lubię też bardzo „50 pierwszych randek” z Drew Barrymore i Adamem Sandlerem. Ciepła, zabawna historia o miłości bez pamięci – dosłownie. Bohater (A.S.) zakochuje się w dziewczynie (D.B.), która straciła pamięć na skutek wypadku i pamięta tylko to co było przed tym zdarzeniem a każdy następny dzień pamięta tylko do czasu, aż nie pójdzie spać. Zakochany chłopak stara się zdobyć miłość ukochanej, a ponieważ dziewczyna go nie pamięta, każdego dnia wymyśla coś nowego, żeby zyskać jej zainteresowanie.

Bardzo dobrą komedia jest „Kobieta za burtą” („Dama za burtą”) z Kurtem Russellem i Goldie Hawn. Świetna gra aktorska, ciekawa historia, zabawne sceny i dialogi, sprawiają że można ten film oglądać kilka razy i uśmiać się za każdym.

Inną fajną k.r. jest „Moja dziewczyna wychodzi za mąż” (ze wspaniałymi zdjęciami Szkocji), w której główny bohater poniewczasie odkrywa, że kobieta którą kocha to jego najlepsza przyjaciółka, która wkrótce wychodzi za mąż. Film jest bardzo fajny a wartka akcja, dobrzy aktorzy sprawiają, że można dobrze się bawić.

Komedią, którą również bardzo lubię jest film z Jane Fondą i Jennifer Lopez „Sposób na teściową” – film jest przezabawny, polecam.

Dobrą komedią (nie romantyczną, choć wieczór kawalerski jest puentą) jest „Kac Vegas”, w której koniec nie wydaje się oczywisty, bo to co dzieje się w trakcie, sprawia że nie chcemy żeby film się skończył.

Fajną komedią romantyczną są „Cztery gwiazdki” z Reese Witherspoon i Robertem Duvall. Szczęśliwa para musi odwiedzić swoich rozwiedzionych rodziców, rzecz ma miejsce w czasie Świąt Bożego Narodzenia. Film zabawny, dobry na zimowy wieczór.

Romantyczną komedią- klasykiem jest „Bringig Up Baby” z 1938 roku, ze wspaniałą  Katharine Hepburn i przystojnym Cary Grantem. Mistrzowskie aktorstwo, nieprzewidywalna akcja, świetne dialogi sprawiają, że film jest doskonały i polecam go gorąco.

Kiedy byłam nastolatką lubiłam horrory i filmy s-f. Potem chętnie oglądałam dramaty, filmy akcji i thillery. Od kiedy jestem mamą najlepiej mi służą niewinne, relaksujące, dobre na wszystko i dla wszystkich komedie romantyczne.

Przewijanie niemowlaka

Rzeczy potrzebne do przewijania

Przewijanie jest jedną z nielicznych czynności, która da się szybko i łatwo opanować oraz nie nastręcza (dużych) problemów, w porównaniu do na przykład karmienia, czy usypiania. Jak każda rzecz związana z niemowlęciem i małym dzieckiem, inaczej wygląda w przypadku noworodka, inaczej w przypadku raczkującego dziecka. Przewijanie noworodka i małego niemowlęcia jest zdecydowanie najprostsze. Do przewijania potrzebne są:

1. Miejsce gdzie można bezpiecznie położyć dziecko – może to być przewijak-nadstwka umieszczony na łóżeczku, stolik do przewijania, miejsce na łóżku rodziców. Jeśli stosujemy to ostatnie to dobrze jest zabezpieczyć łóżko ceratką, jednorazowym podkładem do przewijania lub ręcznikiem. W Ikei można kupić bardzo przydatny, nadmuchiwany przewijak, dzięki któremu można zmienić pieluszkę w dowolnym miejscu. Przewijak jest lekki i można go zwinąć, tak że mieści się w torebce.

2. Czystą pieluszkę

3. Kosz na zużytą pieluszkę

4. Chusteczki do wytarcia dziecka lub woda z mydłem i ręcznik

5. Ewentualne ubranie do przebrania dziecka.

pieluchy
pieluchy

Jak przewinąć dziecko

Pomieszczenie gdzie przewijamy dziecko powinno być ciepłe, bo niemowlęta źle znoszą chłód. Ważne jest również, żeby mieć ciepłe ręce – dotyk chłodnych palców bez wątpienia wywoła protest, a jeśli sytuacja się powtórzy, dziecko może reagować płaczem przy każdej zmianie pieluch.

Zmiana pieluszki krok po kroku:

– układamy dziecko w bezpiecznym miejscu,

– zdejmujemy ubranie dziecka

– rozpinamy pieluszkę i odchylamy ją – jeśli dziecko zrobiło tylko siku, podkładamy dłoń pod pupę niemowlaka, podnosimy delikatnie plecy na wysokości bioder i dolnego odcinka kręgosłupa (nie ciągnąć za nóżki!) , wyciągamy mokrą pieluchę,  podkładamy nową i delikatnie kładziemy dziecko. Następnie zapinamy pieluszkę, tak żeby falbanki zewnętrzne były wywinięte (nie zawijały się do środka).

– ubieramy dziecko

Jeśli dziecko zrobiło kupę to po odgięciu pieluchy nie wyciągamy jej od razu, ale zwijamy delikatnie do środka, wycieramy dziecko chusteczkami, które można włożyć w zwiniętą cześć pieluszki i w ten sposób odizolować pupę dziecka od brudnej pieluszki. Kiedy po kolejnym wytarciu dziecka chusteczki są czyste, unosimy dziecko, wyciągamy brudną pieluszkę i podkładamy czystą. Zamiast używać chusteczek dobrze jest umyć dziecko pod bieżącą wodą, lub po uprzednim wytarciu pupy, w wannie.

Przy ruchliwym dziecku polecam mycie zamiast wycierania. Jest to najlepszy sposób na czystą pupę bez odparzeń, czesto również najłatwiejszy.

Jak przewinąć ruchliwe dziecko

Kiedy dziecko robi się mobilne, zmiana pieluchy bywa prawdziwym wyczynem. Moja córeczka odkąd nauczyła się odwracać na brzuch, korzysta z tego manewru, żeby uniemożliwić założenie pieluchy. Teraz, kiedy już chodzi, bywa że gonimy się po domu, żeby założyć „ukochaną” pieluszkę. Moje sposoby na założenie pieluszki to zabawianie dziecka przy przewijaniu – śpiewanie, robienie min, wydawanie dziwnych dźwięków, pomoc osoby drugiej, czyli męża. Kiedy przewijanie na leżąco nie jest możliwe zakładam pieluszkę kiedy mała stoi. Czasem również to jest niemożliwe, wtedy najpierw zapinam pieluszkę a potem zakładam ją tak jak majtki. Ostatnio w sprzedaży pojawiły się pampersy „girl” i „boy”, właśnie takie pieluszki-majtki, które są świetne przy rocznym dziecku niemającym ani chwili do stracenia. Jedyną ich wadą jest wysoka cena, choć są bardzo chłonne, miękkie a oszczędność czasu i energii przy ich zakładaniu są niebagatelne. Przy zdejmowaniu można je ściągnąć jak bieliznę, lub rozerwać wzdłuż nacięć po bokach.

Jaką chustę kupić?

Plusy i minusy noszenia w chuście

Noszenie dziecka w chuście staje się coraz bardziej popularne. Chusta jest dobra dla maluszka, ponieważ jest blisko mamy, jest mu wygodnie, ciepło i bezpiecznie.
Plusy dla mamy:
1. ręce są wolne i się nie męczą (chyba, że chcemy mieć pięknie wyrzeźbione ramiona, wtedy chusta jest zbędna :)),
2. dziecko można ubrać lżej – wiadomo, że nie zmarznie nawet w ziemie,
3. jest dobra dla stawów biodrowych (pozycja żabka)
4. jest wygodna i nie obciąża kręgosłupa noszącego (oczywiście do kiedy noszony nie osiągnie pewnej wagi)
5. można wejść do każdego budynku i po schodach bez szarpania się z drzwiami, czy szukania windy, zwłaszcza gdy takowej brak np.w tramwaju czy autobusie,
6. jest nieodzowna gdy dziecko nie chce siedzieć w wózku (tak jak moje przez kilka miesięcy),

chusta minusy:
1. z czasem noszenie dziecka jest trudniejsze, bo maluch rośnie i robi się cięższy,
2. oprócz dziecka trzeba czasem nosić też zakupy (a także picie, pieluchę na zmianę, chusteczki) co wymaga dobrego kręgosłupa,
3. bywa gorąco, zwłaszcza w lecie, bo przy 30-kliku stopniach żadna chusta nie jest wystarczająco przewiewna czy lekka,
4. ładne bluzeczki i szpilki idą do szafy, bo ani ich nie widać przez chustę, ani nie są pożądane przy noszeniu dziecka,
5. wiązanie na początku może być trudne i trochę czasu zajmuje zrozumienie jak to robić dobrze, czyli tak, żeby było wygodnie.

Chusta Nati z bambusem
Chusta Nati z bambusem

Chusty elastyczne i materiałowe

Dla początkujących i przy niemowlakach do ok. 7 kg, polecam chustę elastyczną. Jej zaletą jest to, że nie trzeba mieć doświadczenia z wiązaniem i będzie nam wygodnie nawet bez idealnego założenia – wszystko można łatwo dociągnąć i poprawić. Szerokość i długość chusty trzeba dobrać do swojej sylwetki. Jeśli nosić będzie zazwyczaj tylko mama i jest raczej szczupła to nie ma co kupować za długiej chusty, na wszelki wypadek, bo jej końce będą zwyczajnie wisieć, lub trzeba się okręcać dodatkowo (zwłaszcza w lecie ma to znaczenie). Ważne jest jednak, żeby nie kupić za krótkiej chusty, tak żeby móc robić każde wiązanie.
Szerokość chusty jest również istotna – przy większym dziecku bardziej docenimy chustę szerszą. Dla cięższych dzieci i osób z większym doświadczeniem z wiązaniem, polecam chustę materiałową. Doświadczenie w wiązaniu jest o tyle ważne, że taka chusta się nie naciąga, więc trzeba mieć wyczucie jak ja zawiązać. Oczywiście wszystko można poprawić i dociągnąć, lub poluzować. Na początek można poćwiczyć wiązania z np.poduszką w środku. Generalnie przy wiązaniu ważne jest, żeby nie było za dużo luzu, bo wtedy noszenie jest męczące. Dziecko musi przylegać dosyć dobrze i wtedy komfort noszenia jest jak trzeba.

Jaką chustę wybrać?

Chust jest wiele, wybór na rynku jest spory. Nie wiem, czy istnieje chusta ‚naj’, ponieważ ludzie lubią różne rzeczy. Nie bez znaczenia jest cena – chusty polskie są tańsze i mimo, że opinie na forach są różne, myślę że są godne polecenia.
Ja mam dwie chusty i cenie je sobie bardzo. Pierwszą – elastyczną, kupiłam w Polekoncie i byłam z niej bardzo zadowolona. Dzidzię nosiłam w zimie i na wiosnę. Potem mała zrobiła się za ciężka i cieplejsze temperatury dały się we znaki. Po godzinach poszukiwań na różnych forach zdecydowałam się na tkaną chustę Nati z bambusem. Wahałam się między nią a Didymosem, w końcu zdecydowałam się na chustę z bambusem. Na lato i przy cięższym dziecku spisywała się bardzo dobrze a ponieważ dziecko w wózku nie chciało siedzieć, była prawdziwym wybawieniem. Chusta wydaje się sztywna, ale po związaniu jest bardzo stabilna i nie naciąga się, nawet po kilku godzinach noszenia. Mimo, że wydaje się gruba jest przewiewna i wygodna. Oczywiście, gdy z nieba leje się skwar, chłodno nam nie będzie i w takich momentach najlepiej wychodzić rano lub wieczorem. Jedynym mankamentem jest węzeł, który wychodzi spory, ale nie wpływa to na komfort noszenia. Ostatnio mała zaczęła siedzieć w wózku, ale kto wie czy przy następnym dziecku nie zastanowię się nad następną chustą do kolekcji…
Generalnie chusta ułatwia życie i jest rzeczą, którą polecam. Wybór firmy zależy od tego ile pieniędzy zamierzamy przeznaczyć na zakup, jakiej chusty szukamy – rodzaj materiału, długość, oraz oczywiście od jej wyglądu. Jeśli chodzi o ten ostatni, wybór jest bardzo szeroki i każdy może znaleźć coś dla siebie.

Cierpliwość to skarb

Z niemowlaka w dzieciaka

Moje drogie dziecko ma już 9,5 miesiąca i z każdym dniem wie i rozumie więcej. To niepowtarzalne przeżycie, patrzeć jak mały człowiek się rozwija. Dziecko w tym wieku (i jeszcze pewnie przez długi czas) to żywe srebro. Wszystko je interesuje, chce wszystko sprawdzić, zobaczyć, dotknąć, wypróbować. Z perspektywy tych kilku miesięcy, odkąd mamy dziecko, nauczyłam się jak cenną cechą jest cierpliwość. Kiedy pojawia się dziecko wszystko schodzi na dalszy plan i tam przez jakiś czas zostanie. Czasem bywa to frustrujące – brak mi czasu na podstawowe rzeczy jedzenie, spanie, prysznic, sprzątanie, itp. Czasem nie mogę znieść jak przy usypianiu mała płacze i pręży się, mimo że staram się jak mogę. Czasem przydałaby się trzecia ręka, żeby ugotować, czy zrobić coś innego.

Cierpliwość to cnota
Cierpliwość to cnota

Rosnę, rosnę  sobie

Jednak w miarę jak dziecko rośnie, wszystko staje się łatwiejsze. Teraz wiem, że najważniejsza w wychowaniu małego człowieka jest cierpliwość. W pierwszym roku życia dziecko najbardziej się zmienia. Jego rytm dobowy zmienia się co kilka miesięcy lub tygodni. Uczy się cały czas. Najpierw trzymać głowę, potem siedzieć, wstawać, raczkować, chodzić, jeść, mówić, nawet spać. Wychodzą mu zęby, uczy się chwytać, ciągnąć, pchać. To wszystko wymaga mnóstwa czasu, energii. Dziecko potrzebuje nie tylko opieki i wsparcia, ale przede wszystkim miłości i cierpliwości.  Życzę wszystkim mamom i tatom, żeby mieli jej jak najwięcej.

Rozszerzanie diety niemowląt

Co na początek?

Rozszerzanie diety dziecka karmionego piersią, według aktualnych zaleceń WHO (Światowa Organizacja Zdrowia) rozpoczyna się po 6 miesiąca. Na początek najlepsza jest marchewka, może być w postaci soku przecierowego lub musu marchwiowego. Dobre jest również jabłko, ale ponieważ jest słodsze od marchewki, a dzieci bardzo lubią smak słodki, lepiej zaczynać od tej drugiej. Z czasem (od 7 miesiąca) jedzenie nie powinno być tak dokładnie zmiksowane, ponieważ dziecko musi nauczyć się żuć i przełykać kawałki pokarmu.

Co się nam przyda?

Na początku dziecko może wypluwać jedzenie, ponieważ jest to dla niego nowy sposób karmienia i musi się go nauczyć. Taka nauka może trwać kilka dni lub nawet tygodni. Moja córcia zaczęła jeść ładnie po około 2 miesiącach. Najważniejsze, to być cierpliwym, ponieważ wcześniej czy później trzeba nauczyć maluszka jeść. Przydatną rzeczą jest krzesełko do karmienia, w którym dziecko może samo siedzieć oraz oczywiście śliniaczki, papierowe lub zwykłe ręczniki i miękkie sztućce dla niemowląt. Posiłki można przygotować samemu, ale dobrze jest się zaopatrzyć w warzywa z upraw ekologicznych, tak żebyśmy mieli pewność co do jakości posiłku. Zawsze też można kupić gotowe jedzenie w słoiczkach, które „rośnie” z dzieckiem i jest odpowiednio przebadane. Często też dzieci lubią jeść z talerza od rodziców, co ma taki plus, że cała rodzina je zdrowo.

„Chory kotek”, czyli książki dla niemowląt

Głos rodziców to muzyka dla uszu

Dzieci, nawet całkiem malutkie, lubią kiedy im się czyta. Generalnie dzieci lubią słuchać głosu rodziców, kiedy im coś opowiadamy, śpiewamy, czy intonujemy samogłoski ‚aaaaa, ooooo’. Głos rodziców działa uspokajająco i czasami może nawet pomóc w zasypianiu – mój mąż jest w tym rewelacyjny. Mówi do Łucji, jednostajnym głosem, bez przerwy, aż mała uśnie – bez płaczu i protestu.

Poczytaj mi mamo

Obydwoje z Markiem lubimy czytać i od najmniejszego czytamy również córci. Jej ulubioną książeczką jest „Chory kotek”, wydaną przez Wydawnictwo Jasieńczyk z Krakowa w 2006. Książeczka zawiera tylko ten jeden wierszyk Stanisława Jachowicza, ale jest ciekawa dla maluszka, bo ma fajne ilustracje pani Katarzyny Kołodziej. Łucja absolutnie uwielbia tą książeczkę i czytamy ją codziennie. Potrafi ją znaleźć wśród wielu innych i zawsze uśmiecha się, gdy zaczynam czytać. Książka pomogła ją nawet uspokoić przy szczepieniu, co mówi samo za siebie…

Jej drugą ulubioną lekturą jest „Chmurka” napisana przez panią Zofię Stanecką z ilustracjami pana Roberta Jabłońskiego, wydana przez Wydawnictwo Wilga z Warszawy w 2004. Podobnie jak w przypadku „Chorego kotka” czytamy ją codziennie. Córeczka lubi również jak jej czytam wierszyki Juliana Tuwima, zwłaszcza „Kotka” i „Ptasie radio” – ten ostatni wywołuje szeroki uśmiech przy kwestii słowika :). Jeśli jeszcze nie próbowaliscie czytać swoim pociechom, to polecam, bo okaże się, że nawet kilkumiesięczne niemowlę, będzie mieć swoją ulubioną książeczkę.

Czego niemowlęta nie lubią

Skoro powiedziałam A – co lubią niemowlęta, to muszę też powiedzieć B – czego niemowlęta nie lubią:

1. Być daleko od mamy (i taty, ale mama wiadomo…).

2. Być daleko od mamy.

3. Być same.

sam jak palec
sam jak palec

4. Być głodne, spragnione, zmęczone, mieć mokro.

5. Ubierania – zwłaszcza zakładania ubrań przez głowę, ubierania czapek, skarpetek, butów.

6. Nudy, biernego leżenia w łóżeczku.

7. Hałasu.

8. Zbyt wielu wrażeń w jednym dniu.

9. Czyszczenia nosa, mycia buzi po jedzeniu (w przeciwieństwie do kąpieli, którą uwielbiają).

10. Kiedy jest im za gorąco.

Co lubią niemowlęta

Każdy mały człowiek ma swój gust i niektóre rzeczy lubi, innych nie. Co lubi niemowlę? Oto lista:

1. Mama i tata – zawsze, wszędzie w ilościach dowolnych, najlepiej w zestawie.

2. Pozostała rodzina i psy, koty, rybki, czy co tam mamy innego w domu.

3. Cycuś – kiedy dzidziuś jest: spragniony, głodny, zmęczony, jest mu źle, coś go przestraszyło, wychodzą mu zęby, przewrócił się, chce być blisko mamy, nudzi się, itd.

szczęśliwe dziecko
szczęśliwe dziecko

4. Jedzenie i picie w innej postaci: trzeba zbadać organoleptycznie, żeby poznać zapach i smak, potrząsnąć, sprawdzić konsystencję, spróbować czy da się ugryźć (jeśli się da to później wypluć), zbadać rączkami i zrobić sobie maseczkę, sprawdzić czy ubranku, ewentualnie podłodze, też smakuje.

5. Jedzenie i picie z talerza i kubka mamy – nic nie smakuje lepiej.

6. Być na rękach u mamy lub taty, chusta też może być, ale nie ma to jak ręce –  nie ograniczają ruchów i dają możliwość zmiany perspektywy patrzenia na świat, w zależności od sposobu noszenia.

7. Zasypianie na rodzicach i spanie w łóżku rodziców, najlepiej żeby rodzice zasypiali o tej samej porze co dzidziuś, albo żeby przynajmniej byli obok.

8. Bycie w centrum zainteresowania, chwalenie się nowo nabytymi lub opanowanymi umiejętnościami, bycie entuzjastycznie i szczerze podziwianym.

9. Zabawa ulubionymi przedmiotami, niekoniecznie zabawkami, czyli potrząsanie, dotykanie i koniecznie gryzienie – gryzaczki są ostatnią rzeczą, którą niemowlę lubi gryźć, najlepsze są rzeczy, których gryźć nie można: papier (każdy, zwłaszcza pokryty farbą drukarską), pilot od tv, telefon, okulary i inne.

10. Rozbieranie i generalnie bycie gołym – bez ubrań, skarpet, butów, czapek, pieluch i wszystkich tych krępujących ruchy ciuchów.

11. Słuchanie ulubionych piosenek, najlepiej w wykonaniu rodziców i czytanie, dowolną ilość razy, ulubionych książek.

12. Zabawy typu podrzucanie i hysianie.

13. Sprawdzanie jak mocno trzymają się włosy na głowie rodziców, jak również wyciąganie rączek po wszystko co można złapać.

14. Mama i tata.

Oczywiście każde dziecko ma swoją własna listę z modyfikacjami, ale myślę, że mniej więcej wygląda to jak opisano powyżej.

Kąpiel noworodka

Trudne początki

Pierwsza kąpiel noworodka przyprawiła niejednego rodzica o szybsze bicie serca. Nie bez przyczyny – trzymać takiego maleńkiego człowieka w ramionach to już coś, a kąpać go to już naprawdę wydarzenie – maleńkie rączki, drobne nóżki, zwykle około 3-4 kilogramów szczęścia. Ale pomyślcie, że nie jesteście pierwszymi ani ostatnimi rodzicami, którzy kąpią dziecko. Mnie zawsze pomaga myśl, niezależnie od tego co robię (zwłaszcza, gdy jest ciężko i dzidziuś płacze), że gdyby dziecko mogło, to samo by się (tu dowolnie): wykąpało, nakarmiło, uśpiło itp. Ale póki co nie może i od tego właśnie ma rodziców, żeby się wszystkim zajęli.

chlapu chlap
chlapu chlap

Kąpiel – krok po kroku

Zanim przystąpimy do kąpania najpierw trzeba umyć buźkę wacikiem zmoczonym w ciepłej, przegotowanej wodzie (po kąpieli noworodek pewnie będzie płakać, łatwiej jest przed).

Do kąpieli potrzebne są:

1. Stanowisko do kąpieli z wanną, do której można włożyć pieluszkę tetrową – polecam – będzie maluszkowi wygodniej, lub gąbkę do kąpieli (ale ma tendencję do wypływania i woda na powierzchni szybko się chłodzi, lepsza dla starszych dzieci gdy wlewamy więcej wody). Wannę ustawiamy tak, żeby nie męczyć kręgosłupa i żeby było wygodnie trzymać dziecko.

2. Przybory do kąpania – gdzieś pod ręką: mydełko lub płyn do kąpieli, szampon, niedaleko rozłożony ręcznik, oliwka, pieluszka, ubranko z czapeczką i szczotka do włosów. Dla początkujących polecam termometr do kąpieli, kosztuje niewiele a będziecie mieć pewność, że woda ma odpowiednią temperaturę. Po kąpieli do osuszenia i odkażenia kikuta pępowiny potrzebne będą patyczki do uszu i spirytus (może być 95% rozcieńczony pół na pół wodą).

3. Temperatura pomieszczenia – nie za wysoka, zalecana jest około 21-23 °C, moim zdaniem generalnie taka, przy której sami czujecie przyjemne ciepło, ale nie za ciepło (rodzicom z wrażenia i tak wydaje się, że jest upał, więc dobrze jest mieć termometr :)).

Właściwie to tyle z wyposażenia. Kilka wskazówek odnośnie trzymania dziecka:

–  w kąpieli jedną ręką trzymamy główkę i plecy a drugą myjemy maluszka – na początku jedno z rodziców może trzymać, drugie myć,

– przy wkładaniu i wyciąganiu z wody jedna ręką podpieramy główkę i plecki a drugą wkładamy pod pupę, tak żeby kciukiem złapać pewnie nóżkę w pachwinie – dzidziuś czuje się lepiej, bo trzymamy go pewnie,

– po wyjęciu z wody dobrze jest od razy przytulić maluszka do siebie (patent mojego męża) – dzieci nie lubią wyciągania z wody i zwykle wtedy płaczą, a dotyk je uspokaja (przez ramię trzeba sobie rozłożyć ręcznik, którym można od razu owinąć dziecko) .

Podczas mycia główki podtrzymując ją ręką, dobrze jest zasłonić uszy dziecka płatkami uszu – woda nie dostanie się do środka. Po kąpieli trzeba dzidziusia delikatnie osuszyć, natrzeć oliwką, uczesać, ubrać (czapeczkę zakładamy na około godzinę)  i ukochać.  Czas po kąpieli jest również dobry na karmienie – jeśli maluszek płakał to go uspokoi.

Na koniec pamiętajcie – nie od razu Kraków zbudowano a trening czyni mistrzem.

Imię dla dziecka

Najlepszy czas na decyzję

Na wybór imienia dla dzidziusia rodzice mają na ogół około 9 miesięcy. Niektórzy rodzice potrafią je wybrać bez większych problemów, ba – czasem wiedzą jakie imię nadać, zanim w ogóle dzidziuś będzie w drodze. W niektórych przypadkach decyzja zapada tuż przed narodzinami, a niekiedy po tym jak rodzice zobaczą swoje nowonarodzone dziecko. Jestem ciekawa jak wy wybieraliście imię dla Waszego dziecka. Moja siostra i jej mąż wybrali imię zanim dzidziuś się urodził, ale jak zobaczyli swoją córcię to je zmienili i muszę przyznać, że pasuje doskonale.

Imię idealne

My z Markiem myśleliśmy, odkąd dowiedzieliśmy się jakiej płci jest nasze dziecko. Najbardziej podobało nam się imię Julia, ale potem okazało się, że jest ono ostatnio bardzo popularne, więc mimo że jest piękne, zrezygnowliśmy z niego. Niestety, jakoś ciężko było znaleźć inne imię. Chcieliśmy, żeby było wyjątkowe, ale w miarę tradycyjne, żeby miało swój odpowiednik w języku angielskim i polskim i żebyśmy lubili je tak samo. Zdecydowliśmy się ostatecznie w szpitalu, między jednym a drugim skurczem. Na kartce wydrukowaliśmy listę imion i debatowliśmy nad każdym z nich, aż zostały nam trzy najlepsze, z których w końcu jednomyślnie wybraliśmy Łucję, czyli Lucy lub Łucyjka, Lusia, Łucjanowska, zwana także Łucjuszem lub Lucjanem. Mam nadzieję, że nasza pociecha, będzie w przyszłości kochać je tak samo jak my kochmy ją.