Piosenki dla dzieci po angielsku

The Wiggles

Jeśli jeszcze nie słyszeliście o zespole The Wiggles, powinniście szybko to zmienić. Dlaczego? Ponieważ jest to grupa, którą dzieci kochają. Tworzą ją czterej muzycy – Sam (przez długi czas liderem był Greg), Jeff, Murray i Anthony. Ich piosenki są bardzo melodyjne, zabawne, radosne, naładowane pozytywną energią. Dziecko szybko załapie rytm i nieraz rozbawi was, naśladując gesty wykonawców i żywo reagując na ich muzykę.

Najlepsze moim zdaniem piosenki The Wiggles to:

  • Twinkle twinkle little star
  • Big red car
  • 12 ponnies
  • Blow up your balloon
  • Fruit salad
  • Head shoulders knees and toes
  • Rock a bye your bear
  • Over in the meadow
  • Rainbow of colours
  • Monkey dance
  • One finger one thumb keep moving
  • Wags the dog
  • Banana boat song
  • Jack and Jill
  • Henry the octopus

Najpopularniejsze piosenki po angielsku

Dziecko, które umie już chodzić, polubi piosenki w które może się aktywnie włączyć, tańcząc i naśladując ruchy wykonawców. Najfajniejsze piosenki, gdzie dziecko będzie nie tylko słuchaczem, ale i uczestnikiem, które można znaleźć na Youtube to:

  • If you’re happy and you know it
  • Five little monkeys
  • The wheels on the bus
  • Head shoulders knees and toes
  • Rock a bye your bear
  • Monkey dance
  • Here we go round the mulberry bush
  • Music box dancer
  • Twinkle twinkle little star

Wykonawcami niektórych z nich jest również zespół The Wiggles.
Jeśli chcecie przyłączyć się śpiewania, pod spodem znajdziecie teksty, niektórych z wyżej wymienionych piosenek.
If you’re happy and you know it
Istnieją różne wersje tej piosenki, trzy pierwsze zwrotki pojawiają się najczęściej
If you’re happy and you know it clap your hands
If you’re happy and you know it clap your hands
If you’re happy and you know it and you really want to show it
If you’re happy and you know it clap your hands

If you’re happy and you know it stamp your feet (2x)
If you’re happy and you know it and you really want to show it
If you’re happy and you know it stamp your feet

If you’re happy and you know it shout: hurray (2x)
If you’re happy and you know it and you really want to show it
If you’re happy and you know it shout: hurray

If you’re happy and you know it turn around (2x)
If you’re happy and you know it and you really want to show it
If you’re happy and you know it turn around

Five little monkeys
Zaczynamy od pięciu małpek, w kolejnych zwrotkach są cztery, trzy, dwie, jedna, z tym samym tekstem co pięć małpek
Five little monkeys jumping on the bed
One fell off and bumped his head
Mama called the doctor and the doctor sayed:
No more monkeys jumping on the bed!

The wheels on the bus
Istnieje kilka wersji tej piosenki, kolejność czynności też może się zmieniać
The wheels on the bus go round and round
Round and round (2x)
The wheels on the bus go round and round
All through the town
The door on the bus go open and shut
Open and shut (2x)
The door on the bus go open and shut
All through the town
The driver on the bus says: move on back
Move on back (2x)…
The money on the bus go: clink, clink, clink…
The people on the bus go up and down…
lub: The people on the bus laugh: ha, ha, ha…
The horn on the bus goes: beep, beep, beep…
The wipers on the bus go: swish, swish, swish…

Head shoulders knees and toes
W tej piosence w pierwszej zwrotce wymieniamy wszystkie części ciała, a w następnych zastępujemy je śpiewając: ‚mmm’ zamiast konkretnego słowa
Head, shoulders, knees and toes (2x)
And eyes and ears and mouth and nose
Head, shoulders, knees and toes

Mmm, shoulders, knees and toes (2x)
And eyes and ears and mouth and nose
Mmm, shoulders, knees and toes…

Rock a bye your bear

Everybody clap
Everybody sing: la la la la la
Bow to your partner
Then you turn around
Hands in the air
Rock a bye your bear
Bear is now asleep, shhh, shhh, shhh.

Miłego śpiewania i dobrej zabawy!

Pieczone ziemniaki z rozmarynem

Pieczone ziemniaki są doskonałym dodatkiem do drugiego dania. Świetnie smakują z kurczakiem, schabem, kotletem mielonym czy rybą. Mogą być podane z surówką i z sałatką. Ich przygotowanie jest proste a dodatek rozmarynu zupełnie zmienia smak. Pieczone ziemniaki ładnie się prezentują na talerzu i będą ciekawą odmianą zwykłych kartofli.

Pieczone ziemniaki z rozmarynem

Składniki (na 2 osoby):

5 ziemniaków

suszony rozmaryn

oliwa z oliwek lub masło do pieczenia

Przygotowanie:

Ziemniaki obrać ze skórki, umyć i pokroić na czwórki. Formę do pieczenia (ja używam żeliwnej patelni) skropić oliwą z oliwek, ułożyć ziemniaki i polać je oliwą, lub przykryć plasterkami masła. Ziemniaki posypać rozmarynem. Piec w temperaturze 200ºC przez około 30 minut, aż nabiorą złocistej barwy.

Podawać gorące.

Ziemniaki z rozmarynem

Smacznego!

Disney World – superwakacje dla każdego

Disney World – świat idealny

Każdy z nas zna Myszkę Miki i Kaczora Donalda. Zapewne nie raz śmialiście się oglądając ich przygody na szklanym ekranie. Niejeden z was marzył, jako dziecko, o wycieczce do Disneylandu – powiem wam co powinniście w związku z tym zrobić – przy nadarzającej się okazji, wsiąść w samolot i udać się do jednego z parków rozrywki Disneya na świecie. Istnieje 5 takich parków: w Kalifornii, na Florydzie, w Tokio, Honk Kongu i w Paryżu. Ja miałam szczęście odwiedzić Disney World w Orlando na Florydzie. Przeżycie jest niesamowite. Właściwie to brakło by mi przymiotników do opisania tego miejsca.

Disney World

Być w Disney Wordzie to tak jakby znaleźć się w samym środku bajki Disneya. Kompleks jest ogromny, składa się z kilku parków tematycznych: Magic Kingdom, Animal Kingdom, Epcot, Blizzard Beach, Hollywood Studios i Typhoon Lagoon. Powierzchnia całego Disney Wordu jest porównywalna do powierzchni większych polskich miast, więc żeby zobaczyć każdy z parków trzeba tam spędzić przynajmniej tydzień. Parki tematyczne rozmieszczone są w różnych miejscach i są naprawdę duże z mnóstwem atrakcji, więc w ciągu jednego dnia da się zobaczyć „tylko” jeden park. Ponieważ mieliśmy zaledwie 2 dni, odwiedziliśmy 2 parki tematyczne: Magiczne Królestwo i Królestwo Zwierząt.

Magiczne Królestwo nadchodzimy!

Zaczęliśmy od Magicznego Królestwa, w którym można zobaczyć charakterystyczny zamek Disneya, znany z czołówek kreskówek.  Po wejściu do Magicznego Królestwa znajdujemy się w miasteczku, z główną ulicą prowadzącą do zamku Disneya. Wzdłuż ulicy rozmieszczone są różne sklepy: cukiernie, restauracje, bary, sklepy z pamiątkami i mnóstwem innych rzeczy, którym nie zdążyłam się przyjrzeć, ponieważ najpierw chcieliśmy się zorientować, co znajduje się w parku. Jak się okazało później, próba zorientowania to jedynie czubek góry lodowej, ponieważ miejsce jest ogromne i żeby jest jako tako ogarnąć, potrzeba więcej niż jednego dnia. Poza tym wszędzie były tłumy ludzi, tak samo zachwyconych i zdezorientowanych jak my. Pierwszą rzeczą, którą nabył mój mąż dla wczucia się w atmosferę, było candy apple, czyli jabłko-cukierek. Kiedy zobaczyłam to dziwo mój wiek cofnął się w czasie o x lat. W tym miejscu nie sposób nie poczuć się jak 12-latek.

Jabłko - cukierek

Atrakcje dla dzieci i dorosłych

Po takim wstępie naturalnym odruchem było udanie się na przejażdżkę a czym? Jako dziecko mój drogi husband był w Magicznym Królestwie i chciał przewieźć się kolejką w miejscu o nazwie Space Mountain, w wolnym tłumaczeniu „Kosmiczna Góra”. Tuż przed samą jazdą rozmyślił się jednak, ponieważ nie jest to zwykła kolejka, ale rollercoaster, który mknie jak szalony w górę i w dół, nagle spada, zakręca i to wszystko w iście kosmicznych ciemnościach, a dookoła widać jedynie gwiazdy. Jako dziecko nie zdecydował się na jazdę w przestrzeni, ale teraz stwierdził, że skoro tu jesteśmy to musi spróbować. I tak też zrobił, a ja przewiozłam się chwilę później – wymiana była konieczna bo byliśmy z córcią, za małą na takie atrakcje.

W dół, do góry, w dół, do góry...

Dla rodziców dostępne są bilety „child swab”, osoba która zostaje z dzieckiem dostaje przepustkę, dzięki której nie trzeba czekać w kolejce, bo czasem oczekiwanie wynosi nawet 50 minut. Wracając do Space Mountain – to szaleństwo w pigułce, jazda trwa kilka minut, jest nieprzewidywalna a my całkowicie zdezorientowani – trudno powiedzieć gdzie jest dół, czy góra i gdzie za chwilę będziemy. Osobiście lubię takie atrakcje, choć przez moment miałam ochotę wysiąść… Miejsc tego typu jest w Disney Worldzie wiele.

Po tym intensywnym doświadczeniu na pewno nie będziecie potrzebować kawy. Następnym miejscem, tym razem przeznaczonym również dla małych dzieci, była karuzela. Nasza córcia najpierw bała się przejażdżki a kiedy ta dobiegła końca, to konieczna okazała się powtórka.

It’s a Small World

Kolejnym miejscem był „It’s a Small World” – tu też można pójść z bardzo małym dzieckiem. Po odczekaniu w kolejce około 30 minut wsiedliśmy do łodzi, z której oglądać można jedyne w swoim rodzaju widowisko – na obydwu brzegach znajduje się w sumie 300 lalek, które tańczą, śpiewają, kręcą się w rytm piosenki „It’s a small world”. Lalki prezentują różne kultury, ubrane są w charakterystyczne stroje, znajdziemy tu przedstawicieli wszystkich kontynentów i ras od Japonii po Amerykę Południową.  Oprócz tego są tam również kukiełki – zwierzęta, balony unoszące się w powietrze, wiatraki, sławne budowle: Wieża Eiffla, Krzywa wieża w Pizie, Taj Mahal… Ideą tego przedstawienia jest pokazanie, że świat jest globalną wioską – była to jedna z pierwszych tego typu prezentacji na świecie.

It's a Small World

Oprócz tego odwiedziliśmy prezentację, w której przedstawiony jest świat Kubusia Puchatka, przewieźliśmy się pociągiem jadącym dookoła Magicznego Królestwa a także odwiedziliśmy z mężem the Haunted House, czyli „Nawiedzony Dom”. Poziom strachu w tym ostatnim, nie jest szczególnie wysoki. Warto odwiedzić to miejsce dla samych dekoracji, to istny majstersztyk – stary dom, w którym wszystko skrzypi, meble i książki pokryte są pajęczyną, zegar kręci się do tyłu, gasną świece, duchy tańczą o północy, zza drzwi dochodzą postukiwania i głosy wołające o pomoc, za oknami szaleje burza, słychać wycie wiatru a może czegoś lub kogoś…

Miejsce gdzie spełniają się marzenia

Wreszcie o godzinie 20.00 rozpoczyna się nad Magicznym Zamkiem cudowny, trwający około 20 minut (mniej lub więcej), absolutnie spektakularny pokaz sztucznych ogni, połączony z muzyką z bajek Disneya – miejsce gdzie marzenia się spełniają. W pewnym momencie z Zamku wylatuje nawet wróżka – zupełnie jak na czołówkach kreskówek. Całość jest po prostu wspaniała. Po dniu pełnym wrażeń, stanowi jego dopełnienie. Po obejrzeniu tego wszystkiego, jedyne marzenie jakie przychodzi do głowy, to żeby móc tam wrócić. Nasza córcia nie dotrwała do końca i po tym jakże intensywnym dniu, zasnęła w połowie pokazu.

Marzenia się spełniają

Bilet wstępu do parku uprawnia do korzystania ze wszystkich atrakcji – karuzel, przejażdżek i tym podobnych. W każdym parku tematycznym można wypożyczyć wózek dla dziecka i przewinąć, nakarmić dziecko, czy kupić potrzebne rzeczy, typu mleko, butelka, pieluszki w „Baby care center”. Oprócz tego wszystkie damskie i niektóre męskie toalety na terenie parku wyposażone są w przewijak, w restauracjach dostępne są krzesła do karmienia. Jedzenie i pamiątki są płatne osobno. Wózki dla dzieci można parkować w wyznaczonych miejscach – jest ich dużo (miejsc i wózków). Całość jest świetnie zorganizowana i można się cudownie bawić, szkoda tylko że czas mija tak szybko.

Kotlety z ziemniaków

Kotlety ziemniaczane są ciekawym dodatkiem do drugiego dania i z powodzeniem zastąpią gotowane ziemniaki. Bardzo dobrze smakują z sosem pieczarkowym i surówką. Ja podałam kotlety ze szpinakiem, za którym przepada mój mąż. Są proste w wykonaniu i smaczne.

Kotlety z ziemniaków

Składniki:

6 ziemniaków

jajko

bułka tarta

olej do smażenia, najlepiej oliwa z oliwek (najzdrowsza)

sól i pieprz do smaku

pęczek natki z pietruszki

Wykonanie:

Ziemniaki obrać, ugotować do miękkości w osolonej wodzie, odcedzić, przestudzić. Kiedy ziemniaki przestygną należy je starannie utłuc lub zmielić w maszynce – ja używam tłuczka, bo mniej zmywania. Pokroić natkę i dodać do ziemniaków, wbić jajko i wymieszać całość. Doprawić pieprzem. Uformować kotlety, obtoczyć w tartej bułce i usmażyć na rozgrzanym oleju na złoty kolor. Podawać gorące.

Kotlety ziemniaczane ze szpinakiem

Do kotletów można dodać (po przekręceniu w maszynce) pokrojoną szynkę lub boczek, cebulkę. Dla lubiących pikantnych potrawy można dodać posiekane papryczki chili. Smacznego!

Doris Lessing i Małgorzata Kalicińska

Rozczarowanie noblistką

Na własną prośbę dostałam od męża pod choinkę książkę ze zbiorem opowiadań laureatki literackiej Nagrody Nobla Doris Lessing. Zgodnie z opisem na okładce „Miara talentu Doris Lessing leży w różnorodności gatunków, które umiejętnie łączy, w zróżnicowaniu i ważkości tematów, jakie podejmuje. Wydaje się, że rdzeń jej opowieści o człowieku, bo w istocie cała twórczość Noblistki jest wielką opowieścią o człowieku (…)”.Pełna zapału w wolnej chwili zabrałam się za czytanie. Pierwsze opowiadanie „Zaliczona” było interesujące, choć trochę się rozczarowałam. Następne trzy (pozostałych opowiadań nie chciało mi się już czytać) „Kobieta na dachu”, „Jak na dobre pozbyłam się serca” i „Mężczyzna i dwie kobiety” ogólnie mówiąc dobiły mnie. Styl pisania jest bez wątpienia bardzo ciekawy, ale dla osób, które wierzą w jedyną, prawdziwą miłość i mają szacunek dla małżeństwa nie ze względu na sam fakt bycia po ślubie, ale widzących w takim związku sens książka ta może wydać się przygnębiająca. „Wielka opowieść o człowieku” – co to za człowiek? Bohaterzy niby wierzą w miłość, ale jest to miłość tylko i wyłącznie do siebie samych. Nie ma w niej nic prawdziwego, nic nie jest święte, każdy może (dla autorki wydaje się to oczywiste) zdradzić i nie ma w tym żadnego dramatu, ot taka kolej rzeczy. Czy świat rzeczywiście tak ma wyglądać? Czy w związku ludzie mają prawo do zdrady, która, mimo że boli, to nie jest szczególnie wielkim wydarzeniem, wręcz przeciwnie – cytując fragment,  po tym jak żona dowiedziała się o zdradzie męża (para mająca sześciotygodniowe dziecko): „(…) Stella mnie to w ogóle nie przeszkadza. – A dlaczego miałoby ci przeszkadzać? – spytała Stella. – Bo mu się to zdarzyło po raz pierwszy i chyba powinno mnie obejść. – Nie bądź taka pewna. Mówił tak tylko by zachować pozory i Dorothy o tym wiedziała”. Nie ma, co powód do dumy i przekomarzania… Cytuję dalej: „- No przecież powinnam mieć mu to za złe, Stell? – Nie, przeszkadzałoby ci to, gdybyście z Jackiem nie byli taką cudowną parą(…)”. Koniec cytatu. Bez cienia wątpliwości, według tych kategorii oceny, my z mężem nie jesteśmy cudowną parą. Z pewnością taka sprawa by mnie obeszła, nawet bardzo. Jest to dla mnie zadziwiające, że można podejść do tematu z taką niefrasobliwością. To trochę jak niektóre produkcje hollywoodzkie, które robią ludziom wodę z mózgu i gdzie góra to dół a dół to góra. Jestem kobietą i jestem wdzięczna feministkom za to wszystko, co wywalczyły dla kobiet. Praca, płaca, prawo do głosowania – to wszystko powinno być dostępne i równe dla wszystkich. Ale są granice – odcinanie się od moralnych wartości jest kontrowersyjne i chwytliwe, powoduje wypieki na twarzy, ale prowadzi do nikąd. Jestem kobietą i potrzebuję mojego mężczyzny, potrzebuję miłości i związku, w którym każde z nas ma szacunek dla tego drugiego, w którym można na sobie polegać i gdzie można sobie ufać. Odcinanie się od takich potrzeb, od wartości rodzinnych jest jakimś sposobem na życie, ale niesie za sobą pustkę. Myślę, że większość ludzi, świadomie lub nie, szuka swojej drugiej połówki, ale przecież nie powinno się skończyć na szukaniu. Nie może być tak, że będąc z kimś długo, człowiek się ogląda i myśli „a może to nie to, ten jeden jedyny gdzieś tam na mnie czeka” – to, kim w takim razie jest ten, z którym się jest obecnie – stacją przystankową?

Dom nad rozlewiskiem – nie szukajcie nie znajdziecie

Podobnie w przypadku bestsellera Małgorzaty Musierowicz „Dom nad rozlewiskiem”. Książka ma niewątpliwe zalety, jest wciągająca, miejscami bardzo ciepła i przejmująca, ale przesłanie, jakie ze sobą niesie to „jak ci coś nie odpowiada, to to zmień” – mąż się przejadł, nie ma już (a może o zgrozo – nigdy nie było!) ognia – rozwiedź się (mąż już od dawna ma inną, nie tak zaskakującą, porywającą, gorącą i dowcipną kobietę z fantazja jak główna bohaterka, w porównaniu – to raczej sędziwa, dobrze zakonserwowana matrona – ale, niedobry jeden, zdradzał wcześniej), znajdź sobie (koniecznie młodszego, wrażliwego, czułego) kochanka, a potem szukaj „prawdziwej” miłości – romans z dentystą, który nabiera kolorów aż do momentu, gdzie wychodzi na jaw, że ukochany to alkoholik. O.M.G. a nie mógłby to być normalny, zwyczajny dentysta? Wtedy do akcji wkracza następny w kolejce mężczyzna (główna bohaterka, mimo iż kobieta w średnim wieku, łamie serce za sercem), który jak się jednak okazuje nie jest tym jedynym.

Co mi się w tej książce podobało, to to, że główna bohaterka jest kobietą dojrzałą, ma fajne pomysły, jest odważna i pełna empatii. Ma poukładane w głowie, jest normalną kobietą nie supermodelką, ma tak jak każdy lepsze i gorsze chwile, szuka szczęścia i nigdy się nie poddaje. Ale dlaczego małżeństwo musi zawieść, czy rozwód tak dobrze się sprzedaje?

W obydwu książkach wartości takie jak małżeństwo i rodzina to antywartości. Miłość jest powierzchowna, egoistyczna i nie jest wieczna, ale trwa do następnej „miłości”. Nie ma poświęceń, „ja” jest na pierwszym miejscu, nic nie jest święte.

Być może nie zrozumiałam przesłania tych książek, może tak właśnie wyglądają związki a świat jest zimny, egoistyczny i wyrachowany, ale myślę, że zwykli ludzie, nie ci z literackich stron, wiedzą, że prawdziwa miłość jest tym, co sprawia, że świat się kręci.

Komedie romantyczne

Filmy, które lubię

Lubimy z mężem oglądać komedie romantyczne. Wiem, że bywają schematyczne i zwykle mało w nich akcji  w stylu Bruca Willisa, ale lubię się śmiać i uwielbiam szczęśliwe zakończenia. Ostatnio oglądaliśmy film z Sandrą Bullock „Narzeczony mimo woli” i uśmiałam się serdecznie. Dobra obsada, śmieszne sytuacje, Sandra Bullock, mimo swoich 45 wiosen, śliczna, smukła – aż pozazdrościć formy.

Bardzo lubię komedie z Benem Stillerem i jest on moim ulubionym aktorem komediowym. „Noc w muzeum” zarówno część 1 jak i 2 są moim zdaniem godne obejrzenia z uwagi choćby na dialogi, które są przezabawne. Komedią, która rozbawia do łez jest „Dziewczyna moich koszmarów” z Benem Stillerem w roli głównej. Myślę, że jest to jeden z najśmieszniejszych filmów, które widziałam (z uwagi na niektóre sceny – dla widzów dorosłych). Wartka akcja, świetne teksty i bardzo dobra obsada, zapewniają dobrą zabawę.

Inną komedią z udziałem B.S. jest „Jaja w tropikach” – nie jest to komedia romantyczna, ale parodia filmów akcji, typu „zaginiony w akcji”. Dużo się w tym filmie dzieje i dzieje się zaskakująco i komicznie.

love sweet love
love sweet love

Wracając do komedii romantycznych lubię też bardzo „50 pierwszych randek” z Drew Barrymore i Adamem Sandlerem. Ciepła, zabawna historia o miłości bez pamięci – dosłownie. Bohater (A.S.) zakochuje się w dziewczynie (D.B.), która straciła pamięć na skutek wypadku i pamięta tylko to co było przed tym zdarzeniem a każdy następny dzień pamięta tylko do czasu, aż nie pójdzie spać. Zakochany chłopak stara się zdobyć miłość ukochanej, a ponieważ dziewczyna go nie pamięta, każdego dnia wymyśla coś nowego, żeby zyskać jej zainteresowanie.

Bardzo dobrą komedia jest „Kobieta za burtą” („Dama za burtą”) z Kurtem Russellem i Goldie Hawn. Świetna gra aktorska, ciekawa historia, zabawne sceny i dialogi, sprawiają że można ten film oglądać kilka razy i uśmiać się za każdym.

Inną fajną k.r. jest „Moja dziewczyna wychodzi za mąż” (ze wspaniałymi zdjęciami Szkocji), w której główny bohater poniewczasie odkrywa, że kobieta którą kocha to jego najlepsza przyjaciółka, która wkrótce wychodzi za mąż. Film jest bardzo fajny a wartka akcja, dobrzy aktorzy sprawiają, że można dobrze się bawić.

Komedią, którą również bardzo lubię jest film z Jane Fondą i Jennifer Lopez „Sposób na teściową” – film jest przezabawny, polecam.

Dobrą komedią (nie romantyczną, choć wieczór kawalerski jest puentą) jest „Kac Vegas”, w której koniec nie wydaje się oczywisty, bo to co dzieje się w trakcie, sprawia że nie chcemy żeby film się skończył.

Fajną komedią romantyczną są „Cztery gwiazdki” z Reese Witherspoon i Robertem Duvall. Szczęśliwa para musi odwiedzić swoich rozwiedzionych rodziców, rzecz ma miejsce w czasie Świąt Bożego Narodzenia. Film zabawny, dobry na zimowy wieczór.

Romantyczną komedią- klasykiem jest „Bringig Up Baby” z 1938 roku, ze wspaniałą  Katharine Hepburn i przystojnym Cary Grantem. Mistrzowskie aktorstwo, nieprzewidywalna akcja, świetne dialogi sprawiają, że film jest doskonały i polecam go gorąco.

Kiedy byłam nastolatką lubiłam horrory i filmy s-f. Potem chętnie oglądałam dramaty, filmy akcji i thillery. Od kiedy jestem mamą najlepiej mi służą niewinne, relaksujące, dobre na wszystko i dla wszystkich komedie romantyczne.