Za i przeciw odstawienia od karmienia piersią

Odstawienie dziecka od piersi to z jednej strony chwila, na którą mama czeka z utęsknieniem – wreszcie „odzyskuje” swoje ciało – można jeść to co się chce, bez obawy, że odbije się to na samopoczuciu dziecka, można delektować się napojami z zawartością kofeiny, czy lampką wina, a także nie jest się już ekwiwalentem smoczka i butelki w jednym. Z drugiej jednak strony kończy się bardzo ważny etap związku mama-dziecko i od tego momentu nie jesteśmy już niezastąpione jak do tej pory, dieta dziecka rozszerzy się, albo przynajmniej zmieni na mleko modyfikowane, jednak nie będzie to już mleko mamy.

Dużo się mówi o szczególnej więzi, która tworzy się przy karmieniu piersią i właściwie w pełni zdałam sobie sprawę z tego jak mocna jest to więź, kiedy przestawałam karmić. Było to dla mnie bardzo trudne doświadczenie. Nigdy wcześniej nie miałam takich wahań nastrojów i nie byłam tak rozstrojona nerwowo, jak przy odstawianiu dziecka od piersi.

Sposoby odstawiania od piersi

Zastanawiacie się jak w ogóle zabrać się do zakończenia karmienia piersią? Ten słodko-gorzki proces przeprowadzić można na trzy sposoby:
1. Naturalny – czyli taki w którym to dziecko samo zrezygnuje z piersi.

Ten sposób stosowany był przez wieki i nadal jest, choć obecnie do dyspozycji mamy również zamienniki piersi i mleka, czyli smoczki, butelki i mleko modyfikowane, które włączyć można w dowolnym momencie rozwoju dziecka – od pierwszych dni życia począwszy. Niektóre mamy kończą karmienie w taki właśnie sposób, dzieje się tak również w społecznościach spoza naszego kręgu cywilizacyjnego – przykład stanowią Indianie z amazońskiej dżungli. Mówiąc o wyżej wymienionych, mam przed oczami scenę z programu Wojciecha Cejrowskiego, gdzie około dwu-, trzyletnie dziecko podbiegło do wolnowiszącej (czyli nie skrępowanej biustonoszem i ubraniami) piersi, possało chwilę i pobiegło do swoich zajęć. Nie pamiętam reszty programu, ale ta scena utkwiła mi w pamięci. Jakże zupełnie różny jest ten świat od naszego, w którym tak łatwo jest nie karmić piersią, reklamuje się mleko modyfikowane („równie dobre jak mleko matki” hmmm…) często też kobieta karmiąca dziecko wywołuje co najmniej zaciekawienie. Fakt, jest to czynność bardzo intymna, ale z punktu widzenia matki, której dziecko jest głodne, jak najbardziej normalna. To że mama karmi w miejscu publicznym nie znaczy, że szuka publiczności, bo tak się chyba niektórym ludziom wydaje. O wiele lepiej jeśli ma się do dyspozycji miejsce do karmienia, tak jak dzieje się to w niektórych centrach handlowych, ale często są to wykafelkowane, nieprzytulne miejsca służące również do przewijania, w których nikt dorosły nie jadł by posiłku. Dlaczego więc matka z dzieckiem ma się zgadzać na taki „standard”? Palacze na placach zabaw czy przeklinające nastolatki wywołują mniej emocji niż matka karmiąca piersią w miejscu publicznym.

Wracając do tematu – karmienie piersią to nie tylko posiłek, ale również, w przypadku dzieci, które nie używają smoczka, zaspokajanie potrzeby ssania oraz fizyczna bliskość z mamą. Dziecko rozwija się stopniowo i każdy etap jego życia wymaga czasu. Co ważne ten czas potrzebny jest również rodzicom, bo wyobraźcie sobie co byłoby gdyby ciąża trwała na przykład miesiąc, po czym nagle trzymacie w ramionach noworodka…

W dzisiejszych zabieganych czasach, gdzie wszystko dzieje się bardzo szybko, dziecko uczy cierpliwości. Stopniowo uczy się trzymać głowę, siadać, chodzić. Tak samo jest w przypadku rezygnacji z mleka matki na rzecz innych pokarmów. Dziecko rezygnuje z piersi na przestrzeni lat, w miarę postępu rozwoju fizycznego i emocjonalnego – po prostu dorasta do tego momentu. Czasem na mamy wywierana jest presja, ze strony babć, ciotek, mężów, pań ze sklepu, że to już nie wypada, bo dziecko takie duże a jeszcze na „cycu”. Często używa się też argumentu, że dziecku mleko nie wystarcza, że trzeba je dokarmiać, ale wiecie co – uważam że to bzdura. Jeśli dziecko nie chce jeść nic innego, zdrowo się rozwija, rośnie, to ewidentnie mleko mamy jest wszystkim czego potrzebuje. W końcu mama nie żyje powietrzem i jeśli odżywia się prawidłowo, to jej mleko dostarcza dziecku to, co potomek powinien spożyć.

Bycie matką to trudne doświadczenie, bo tyle się nam mówi o tym co powinno się robić, a czego nie, podczas gdy tak naprawdę to na mamie najczęściej spoczywa trud wychowania dziecka i nikt inny tego za nas nie zrobi. Bywa to czasem frustrujące i najlepiej jest robić to, co Wy same uważacie za słuszne, w przeciwnym razie niepotrzebnie odbije się na relacjach z dzieckiem i będzie prowadzić do bezpodstawnych rozczarowań i stresu. W przypadku opieki nad dzieckiem, to mama ma decydujący głos, bo jest mamą – jedyną i niezastąpioną.
2. Odstawanie stopniowe – czyli przyspieszona wersja naturalnego, które odbywa się w zależności od sytuacji, na przestrzeni kilku miesięcy, tygodni, lub dni.

Takie odstawienie polega na zastępowaniu kolejnego karmienia mlekiem modyfikowanym lub innym posiłkiem. Jeśli musicie szybko odstawić dziecko, to robicie tak przez kolejne dni, jeśli nie spieszycie się bardzo, to rezygnujecie z jednego karmienia na rzecz innego posiłku, przez kolejne tygodnie. Oczywiście im szybciej rezygnujecie, tym dramatyczniejszy to proces. Czasem takie zastępowanie jednego karmienia na przestrzeni kilku dni, przynosi lepsze rezultaty, kiedy zastosujecie sposób numer trzy, czyli:
3. Odstawienie z dnia na dzień.

Choć jest to trudne doświadczenie, to czasem konieczne. Ważne jest, żeby wytłumaczyć dziecku, że mleko będzie od tej chwili z butelki, nie z piersi.

Ja odstawiłam córkę, kiedy miała rok, bo choć zakładałam dłuższe karmienie (do około 1,5 roku), to niestety musiałam je przerwać. Początkowo, kiedy decyzja o odstawieniu od piersi zapadła, chciałam odstawiać małą stopniowo, przez kilka dni. Okazało się to jednak trudne, bo była dotąd, prawie wyłącznie na piersi, która nie tylko stanowiła źródło pożywienia, ale była również najlepszym przyjacielem, pocieszycielem i rozrywką. Moja córcia źle znosi ząbkowanie a cycuś był dla niej niemal jak smoczek. Przy nim zasypiała i budziła się, w dzień i w nocy. Ciężko jej było przestawić się nagle na zero piersi. Jednak kiedy decyzja zapadła, musiałam w niej wytrwać – czyli od teraz mleczko będzie z butelki. O dziwo dziecko nie protestowało, aż tak jak się spodziewałam. Płakała przed zaśnięciem i budziła się w nocy, ale może dlatego że psychicznie byłam nastawiona na zakończenie karmienia (musiałam to zrobić), w ciągu około tygodnia przestawiła się na mleko modyfikowane. Przez kilka pierwszych dni nie chciała pić mleka z butelki i martwiłam się, że nie je, ale w końcu pogodziła się ze stratą i zaakceptowała sztuczne mleko – co to była za ulga…

Cały ten proces był dla mnie wielkim wyzwaniem emocjonalnym. Czułam się jak wyrodna matka i miałam duże poczucie straty. Na jakikolwiek komentarz męża reagowałam z przesadą i ogólnie byłam bardzo nieszczęśliwa. Wydawało mi się, że dziecko nie będzie już takie pogodne jak wcześniej, że inne posiłki nie są tak wartościowe jak moje mleko i tak dalej, tak że ogólnie był to niezwykle wyczerpujący proces. Z czasem jednak przekonałam się, że karmienie butelką, choć może wydawać się uciążliwe, zwłaszcza w nocy, jest o niebo łatwiejsze – najpierw były dwa takie karmienia, z czasem jedno. W sumie zabierały, z przygotowaniem mleka, karmieniem i zaśnięciem, około 10 minut. Wreszcie, mogłam przespać nieprzerwanie kilka godzin, co niebagatelnie wpłynęło na moje samopoczucie (jestem strasznym śpiochem) i nastawienie do świata. Wcześniej, ponieważ ząbkowała, niunia „wisiała” w nocy na piersi – potrafiła to robić godzinami z przerwami, które trwały najwyżej 2 godziny. Chociaż spałam z nią, to trudno było to nazwać spaniem, raczej półsnem. Teraz wiem, jak bardzo brak snu odbija się na nastrojach mamy i jak utrudnia normalne funkcjonowanie, bez wątpienia było to męczące. Dzisiaj cieszę się, że mamy to już za sobą.
W odstawianiu od piersi, najważniejsza jest konsekwencja. Prawdą jest, że dziecko wyczuwa emocje rodziców, ma wbudowany wewnętrzny radar. Jeśli będziecie się wahać i ulegać, to wszystko będzie trudniejsze i potrwa dłużej. Kiedy decyzja zapadnie, to trzeba się jej trzymać. Dziecko w końcu zrozumie, że ten etap się skończył i pogodzi z tym. Dobrze jest okazywać dużo czułości i zrozumienia, przytulać, być blisko a w trudnych momentach kierować uwagę dziecka na coś innego. Nie obejdzie się bez łez, ale Wasze nastawienie pomoże złagodzić ból. Trzymam kciuki za wszystkie mamy planujące zakończenie karmienia piersią – powodzenia!