Jak bawi się dziecko

Małe dzieci bardzo lubią chaotyczne, przypadkowe zabawy. Najważniejsze żeby się coś działo a im więcej się dzieje, tym więcej jest z tego radości. Chociaż jest to uciążliwe i męczące dla rodziców – przeglądanie obrazków w książce, bez szans na dowiedzenie się, o czym jest ta historia?, zabawa klockami, której celem jest przewrócenie każdego zbudowanego obiektu, choćby składał się z dwóch elementów – to taka bezcelowa zabawa jest bardzo ważna dla dziecka. Mózg dziecka nie ma, jak w przypadku dorosłych, narzuconych wzorców a ponieważ takie schematyczne ograniczenia nie istnieją, dzieci są dzięki temu o wiele bardziej kreatywne niż dorośli. Ma to również znaczenie w szybkości uczenia się – mózg dziecka chłonie jak gąbka a im więcej rzeczy uda się małemu człowiekowi sprawdzić czy rozłożyć na czynniki pierwsze, tym mniej ograniczeń w myśleniu będzie mieć, jako dorosły. Dobrym przykładem jest doświadczenie z muchami, które umieszczono w zamkniętym słoiku – muchy nauczyły się, że nie mogą z niego wylecieć i nie opuściły słoika, nawet, kiedy usunięto zakrętkę. Dorosłym – podobnie jak wspomnianym muchom – trudno jest czasem zmienić sposób myślenia, czy nauczyć się nowych rzeczy. Starsze osoby nie lubią nowości, rzadziej korzystają z komórki, czy komputera, nie, dlatego że nie są w stanie nauczyć się ich obsługi, ale dlatego że myślą, że nie zdołają się tego nauczyć. Oczywiście, jeśli będziemy konsekwentni i zachęcimy dziecko to zacznie układać klocki, ale ich rozrzucanie jest lepiej widziane.

Basen z piłkami

Monkey see monkey doo

Dzieci lubią również naśladować dorosłych, ale wtedy też dodają coś od siebie. Jest to czasem problematyczne, bo dziecko przekłada to, czego się nauczyło, na co tylko się da i czasem robi rzeczy, których nie powinno. Dam przykład – pokazałam mojej córeczce jak podlewam kwiatki, patrzyła z zainteresowaniem jak woda wypływa z butelki, do tego komentowałam to, co robię: „widzisz kochanie, kwiatkom się chce pic i trzeba im dać wody, wołają ‘Łucja daj nam pić’”, a kiedy podlałyśmy roślinkę, ta głosem mamy mówiła „dziękujemy Ci Łucjo”. Cała sytuacja tak spodobała się małej, że kiedy następnym razem sięgnęła po swoją butelkę do picia, to zamiast z niej pić, zaczęła podlewać, co się tylko dało – podłogę, stół, krzesła, zabawki, telewizor. Nie widziałam jak to robiła za pierwszym razem, zastanowiła mnie lepiąca się podłoga – w butelce był sok. Od tej pory nalewam jej tylko wodę (również ze względu na zęby) a mała raz pije, raz podlewa, – kto wie może wyrośnie nam z tego jakiś kwiatek…

Zabawa w ogrodzie

Dziecko w sklepie

Oczywiście w takich zabawach dziecko nie może robić absolutnie wszystkiego, co przyjdzie mu do głowy i trzeba zadbać o jego bezpieczeństwo, wkładanie palca do kontaktu, mimo że stanowi niewątpliwie kuszącą perspektywę, nie jest dozwolone. Generalnie uważam, że stosowanie zbyt wielu zakazów nie jest konieczne. Również w miejscu publicznym – jeśli zabawa jest bezpieczna a zachowanie dziecka nie jest męczące dla otoczenia, czy niegrzeczne, to warto na nią pozwolić. Dziecko pobawi się, nacieszy i bez protestów pójdzie dalej – przynajmniej w przypadku mojej córci tak to działa.  Jeśli dziecko chce się bawić a nam zależy na czasie, to dobrze jest odwrócić uwagę malucha i skierować ją na coś, co dziecko lubi, lub co będzie dla niego interesujące.

Dziewczynka w cukierni