Lotnisko Okęcie – pociąg czy samochód?

Wkrótce wybieramy się w podróż z naszym drogim dzieckiem. Mała będzie miała skończone 17 miesięcy. Podróż będzie długa z przesiadkami, w sumie około 20 godzin, jeśli nie będzie opóźnień. Najpierw musimy się dostać do Warszawy, jeszcze nie wiem czy pociągiem czy samochodem. Z jednej strony pociąg jest wygodniejszy dla dziecka – może chodzić, ruszać się a jest to niebagatelna sprawa dla malucha w tym wieku. W samochodzie musi siedzieć w foteliku, co zdarza jej się tylko, gdy śpi, bo jest pełna energii, lubi się ruszać, wspinać i oczekiwanie, że będzie siedzieć w jednym miejscu jest po prostu nierealne. Z drugiej strony jazda samochodem to mniej użerania się z bagażem (który zabieramy w ilościach minimalnych, ale jest konieczny), nie trzeba dojeżdżać do dworca a potem z dworca do lotniska, nie trzeba się martwić o opóźnienia i za wcześnie budzić małej. Zmiana pieluchy w samochodzie też jest łatwiejsza. Poza tym mniej zarazków a małe rączki muszą przecież wszystkiego dotknąć.  To jest sprawa numer jeden.

Wszystko zabraliśmy?

Mleko modyfikowane

Następna to przygotowanie mleka w samolocie. Lecieliśmy już z niunią do Grecji, ale ten lot trwał 2,5 godziny, więc podróż była dużo krótsza. Poprosiłam stewardessę o gorącą wodę, a potem po przestudzeniu przygotowałam mleko. Ale jak to będzie wyglądać przy 10-godzinnym locie, gdzie trzeba przecież dokładnie umyć butelkę i smoczek? Mam zaufanie do obsługi lotu, ale im mniej osób dotyka butelki, o smoczku nie wspominając tym lepiej. Mała bardzo lubi mleko i nie chce pić z niekapka. Czasem pije z kubka, ale to bardziej zabawa niż picie. Wiadomo, że taka podróż będzie stresującą, więc chcę żeby dodatkowych obciążeń było dla dziecka jak najmniej, czyli najlepsza będzie butelka i smoczek, który działa trochę jak zawór bezpieczeństwa a ssanie odpręża maluszka. Myślałam o gotowym mleku – Bebiko lub Candia. Czasem Łucja pije Candię i nie ma żadnych problemów po tym mleku, dodatkowo można je kupić w butelce 0,5 litra, co byłoby super rozwiązaniem w podróży – dokręcić smoczek i podać mleko bezpośrednio z oryginalnego opakowania. Niestety żaden smoczek nie pasuje do zakrętki. Producent zamierza wprowadzić butelki o mniejszej pojemności 250 ml, do których można dopasować smoczek, ale dopiero, kiedy rynek w Polsce się rozwinie. Butelka 500 ml, to za duża pojemność na jednorazowe spożycie, więc nie przewidziano dokręcania smoczka. Szkoda, bo przy takiej wyprawie oszczędzanie mleka jest ostatnią rzeczą, na jakiej mi zależy. Zawsze mogę ograniczyć małej ilość ukochanego trunku i dać jej wodę lub sok w najgorszym razie samą butelkę do ssania.  To jest sprawa numer dwa.

Samolot

Jak zabawić dziecko w samolocie

Kolejna rzecz to zmiana pieluszki i nie mówię tu o mokrej pieluszce. Normalnie w domu myję małą – najlepszy i najprostszy sposób na zapobieganie odparzeniom. Przy mokrej pieluszce ganiamy się po domu, bo mała nie chce leżeć dłużej niż 15 sekund, ale w domu to nie problem. Z tego, co wiem w samolocie będzie dostępny przewijak. Na pewno pomoże mi mąż. Lecąc z Grecji musiałam zmienić brudną pieluszkę i poszło gładko. Niemniej jest to jedna z rzeczy, nad którymi się głowię.

Poza tym sama długość podróży i ilość przesiadek – samochód (lub pociąg), samolot, samolot, samolot i samochód będą wyzwaniem dla dorosłych i dużym wyzwaniem dla małego dziecka. Oczywiście zabierzemy coś dla rozrywki – zabawki, książki, komputer z ulubionymi piosenkami, bajkami i tym podobne, rumianek dla małej na lepszy sen, ale i tak obawiam się tej podróży.  Ważne jest nasze, (czyli rodziców) nastawienie i o ile na mojego męża można liczyć, to nie wiem jak moja panikarska natura się sprawdzi. Chyba muszę się zaopatrzyć w relaksujące ziółka, żeby wspierać rodzinę a nie dokładać im strasu.

Jeśli ktoś ma jakieś swoje pomysły, lub był w podobnej sytuacji to proszę o rady, jak sprawić, żeby podróż była jak najmniej uciążliwa.