Zabawy edukacyjne z rocznym dzieckiem

Muszę się uczyć!

Małe dzieci to bardzo ciekawe świata istoty. Ich umysł jest zaprogramowany by chłonąć wiedzę i się uczyć, uczyć i jeszcze raz uczyć. Przykładem na to jest fakt, że płaczące dziecko (powód dowolny) przestanie płakać, jeśli pokażemy mu coś ciekawego. Sprawdza się to nawet w przypadku małego niemowlaka, płaczącego wniebogłosy z powodu kolki – brzęk kluczy, skrzypiąca podłoga, szum suszarki do włosów są w stanie odwrócić jego uwagę i skierować ją na źródło dźwięku – mały umysł musi analizować i gromadzić wiedzę – co oznacza ten dźwięk, czy ma wpływ na rzeczywistość a jeśli tak, to jaki? Oczywiście niemowlak nie myśli w tak skomplikowany sposób, ale musi się uczyć i katalogować – ważne – nieważne. Nauka dla kilku, czy kilkunastomiesięcznego  dziecka jest ważniejsza niż jedzenie. Zapewne nie raz martwiłyście się, że wasza pociecha nie chce jeść, dzieje się tak dlatego, że jedzenie to nudna czynność, niezbędna do życia, ale pozbawiona ekscytacji. Jeśli pozwolimy dziecku na samodzielne jedzenie, to badanie konsystencji i zachowania jedzenia wprawionego w ruch (przez wyrzucenie z talerza), jest o wiele bardziej istotne, niż jego zjedzenie.

Z czym to się je?

Czasem wszystko co musimy robić jako rodzice, to podążać za naszym dzieckiem – jeśli marudzi, to może dlatego że nie poświęcamy mu za dużo uwagi, albo że się normalnie nudzi. Trzeba pozwolić małemu człowiekowi na ćwiczenie szarych komórek.

Karty edukacyjne

Zabawę z kartami odkryła nasza córcia. Dziadkowie kupili dla niej zestaw kart z prostymi obrazkami – pies, serce, liść i tym podobne, ważne żeby obrazki były spore i proste o konkretnym znaczeniu, impresja się tu nie sprawdza, zbyt duża ilość szczegółów na obrazku też nie jest dobra. Karty są przeznaczone dla dzieci w wielu szkolnym, ale okazało się, że roczne dziecko też potrafi zrobić z nich pożytek.

Karty edukacyjne

Trzymamy w ręku talię kart i mówimy co jest na obrazku każdej, czyli wymieniamy rzeczowniki: pies, dom, piłka. Karty przekładamy dosyć szybko, nie wdając się w szczegóły, czyli nie opowiadamy co pies robi, jakiego koloru jest piłka – oczywiście można, ale przy małym dziecku (około 12 miesięcy) chodzi o naukę konkretnych rzeczowników. Kolory i kształty można zacząć opisywać później (około 18 miesiąca), kiedy dziecko może się dłużej skupić i kiedy zna już podstawowe rzeczowniki.

Szybko się uczę

Na początku myślałam, że mała tylko patrzy na kolorowe obrazki, ale po jakimś czasie zmodyfikowałam zabawę – rozłożyłam 3 karty na podłodze i zapytałam o jedną z nich, na przykład: “gdzie jest piłka?”. Ku mojemu ogromnemu zdziwieniu, córcia potrafiła wskazać przedmiot. Oczywiście zdarzały się pomyłki, wtedy ograniczamy ilość kart, które pokazujemy dziecku i powtarzamy te wybrane, aż dziecko je zapamięta. Maluchy łatwiej uczą się słów, które widzą w rzeczywistości, na przykład pies na obrazku i pies na ulicy, będą łatwiejsze do zapamiętania niż rysunek ośmiornicy.

Karta do zabawy edukacyjnej

Córcia uwielbia te karty i może się nimi bawić codziennie. Teraz ma 18 miesięcy i kilka kompletów różnych kart. Niektóre z nich prezentują zwierzęta i przedmioty, inne liczby, jeszcze inne kształty i kolory. Kocha je wszystkie i podłoga jest nimi pokryta, kilka minut po ułożeniu w pudełku. Niestety na polskim rynku wybór tych kart jest ograniczony.

Karta z pociągiem

Można je kupić w internecie, w języku angielskim ich nazwa to “flashcards”. Karty pomagają w nauce nowych słów, koncentracji, umiejętności szybkiego myślenia i pamięci (trzech ostatnich także w przypadku rodziców – pokazując karty w dosyć szybkim tempie, czasem trudno od razu znaleźć dany rzeczownik w zakamarkach pamięci). Są świetnym sposobem na nudę i sprawdzają się w różnych sytuacjach, a kiedy pokażecie je waszemu dziecku to zapewniam, że zadziwi was ono swoimi możliwościami szybkości uczenia się.

5 odpowiedzi do “Zabawy edukacyjne z rocznym dzieckiem”

  1. to super, ze Twój maluch potrafi korzystać z takich gier, faktycznie są one przeważnie dla starszych dzieci
    my z nasza 5 letnia Zuzia też gramy w podobna, nazywa się “Bystre Oczko”, są w niej tafelki z prostymi rysunkami różnych przedmiotów np. hełm, słonce itp. z tylu jest napis a do tego jest plansza z tymi samymi obrazkami i gra polega na tym, ze losuje się tafelek i kto pierwszy wskaże go na planszy ten wygrywa.
    Bardzo fajna gra na spostrzegawczość
    Pozdrawiam

    1. Mamy podobną grę z prostymi obrazkami dla maluchów. Mała bardzo ją lubi, zwłaszcza, że plansze są w czterech kolorach, a Łucja lubi te same przedmioty w różnych barwach. Dziękuję za rekomendacje, na pewno sprawdzę tę grę.
      Pozdrawiam 🙂

  2. “Tor przeszkód” układamy trasę do pokonania poduszki, koce, krzesła, wiaderko/miśka. Dzieciaki uwielbiają wyzwania. Tylko należy pamiętać żeby przeszkody nie były zbyt trudne.
    Samolociki – robimy 2 – 3 samolociki z papieru i rzucamy.
    Rytmika – bierzemy balon/piłkę, garnek, plastikową butelkę puszczamy piosenkę i próbujemy “grać”. Młodsze dzieci bawią już same drgania balonika.
    Taniec „Ala balet” – wybieramy utwór klasyczny – Czajkowski sprawdza się świetnie. Kręcimy się, i tańczymy w rytm muzyki. Ważne zasłońcie rolety żeby nikt was nie nagrał na youtuba bo będzie się śmiać z was cały świat ^^, ale czego nie robi się dla dzieciaków.
    Kasyno – bierzemy 2-3 miseczki i jednego misia. Wkładamy pod miskę misia i zamieniamy je miejscami. Pytamy gdzie jest misiu. Na początku miski mogą być różne, po tygodniu dwóch możemy utrudnić i wziąć takie same miseczki. Można się wygłupiać i zerkać.
    „Jak się do tego dostać” – potrzeba kilka pojemniczków z różnymi rodzajami zamknięć, słoiczek, miseczka z pokrywką, coś na zatrzask, łatwiejsze do otworzenia możemy przewiązać sznureczkiem. Ważne jest żeby w środku były jakieś kolorowe kamyczki lub duże koraliki robiące hałas. Radość po otworzeniu równa otworzeniu skarbca ze złotem.
    Dla bardzo aktywnych dzieci wszystkie zabawy mające przenoszenie, przeciąganie, popychanie.
    „Żuczek” bierzemy wiaderko okrągłe z pokrywką i kulamy dobrze je obciążyć jakimiś miśkami, demontujemy rączkę i kulamy, może być też większa piłka . Uwaga dzieci mogą się wywrócić . Dla ambitniejszych dzieci świetnie sprawdza się „ubrany” wałek. Owijamy wałek ścierką, zabezpieczamy gumkami, pokazujemy dziecku jak złapać za uchwyty i „pucuje” nam podłogę świetne dla łobuziaków które szybko zaczęły chodzić i pominęły etap raczkowania.
    Jazda na kocu – łapiemy za rogi koc tak aby dziecko miało zabezpieczone plecki i ciągniemy. Bardzo męczące dla niani/mamy i potrzeba dużo miejsca.
    Zabawki do pudełka – rozsypujemy zabawki w pokoju i ścigamy się kto pierwszy zapełni swoje pudełko. Ja jak nie mam sił to zbieram większe zabawki i szybciej mam pełny ;P. Ważne żeby przed ostatnim miśkiem zakomunikować maluchowi że zaraz mamusi pudełko zaraz będzie pełne ale jak chce to możesz mu pomóc. Maluszek podchodzący i biorący za paluszka jest po prostu słodki ^^ ale nie możemy wkładać więcej zabawek niż on. Najlepiej w stosunku 1:1 . Utwierdzanie malucha od małego że pomoc = zrób za mnie nie jest dobre. I najważniejsze napełniamy pudełko malca zamykamy i… Jejku a mamusia jeszcze nie skończyła byłeś pierwszy to teraz pomóż mamusi. Zamykamy pudełeczko. Dobre jak większość zabawek i tak jest po za pudełkiem.
    Więcej dopiszę jak mały pójdzie spać :>.

    1. Skarbiec pomysłów! Podoba mi się ten z wałkiem :). Jazda na kocu odbywała się regularnie, mała miała ekstra minkę w czasie tej zabawy “błogo mi”. Mąż z kolei często bawił się z córcią w “kasyno”, przy czym nie był krupierem, tylko magikiem. Pod kubeczki podkładał misia, albo jakąś inną figurkę i sprawiał, że “zniknęła” spod kubka (po wcześniejszym odwróceniu uwagi dziecka). Mamy taką zabawę nagraną na wideo i wyraz twarzy małej śmieszy nas przy oglądaniu niezmiennie :). “Jak się do tego dostać” jest znakomite – dzieciaki uwielbiają takie zabawy – moja ostatnio próbowała rozłożyć kalejdoskop, żeby dobrać się do koralików w środku :)). Z kolei gra “zabawki do pudełka” przypomniała mi odcinek z “Peppy świnki” gdzie rodzie z dziećmi sprzątają pokój, na zasadzie tej gry. Koniec jest inny niż w założeniu (porządek w pokoju), bardzo śmieszna bajeczka, polecam wszystkim mamom na poprawę humoru, jak zabawki pałętające się pod nogami spędzają Wam sen z powiek!

  3. Super pomysły na zabawę, ale skoro mała jest taka kumata to może warto przejść się z nią do teatru? Są teatry dla dzieci, stworzone z myślą o takich maluchach (np. Teatr Małego Widza w Warszawie), nauki przez zabawę nigdy nie za wiele 🙂

Dodaj komentarz